CHRONO-ZWIERZAKI

 

 

Dzisiaj o podziale na tzw. typy aktywności lub inaczej – chronotypy.

Może odnajdziesz się w którymś z nich…

 

Przełom XIX i XX wieku przyniósł podział na sowy i skowronki, a jego autorem był niemiecki lekarz psychiatra, Emil Kraepelin.

Badania i opisy były na tyle dokładne, że przetrwały do dzisiaj i są źródłem wielu opracowań, analiz i porad…

  • skowronki (ranne ptaszki) wcześnie wstają – i jest to pora ich największej aktywności. Popołudnie przynosi im tak duże zmęczenie i spadek energii, że szybko lądują w łóżku.
  • z kolei sowy (nocne marki), które lubią spać długo, najlepiej czują się wieczorem i potrafią bez wielkiej szkody zarywać noce. I tak to odeśpią następnego dnia.

 

W całkiem niedawnych badaniach pojawiła się nieco głębsza analiza pór aktywności, czego efektem było dodanie do sów i skowronków dwóch nowych chronotypów:

  • drzemkowcy, którzy wstają wcześnie, spadek energii odczuwają między 11:00 a 15:00 (wtedy czas na drzemkę), a kładą się późnym wieczorem.
  • popołudniowcy lubią rano pospać, są aktywni między południem a wieczorem i kładą się dość wcześnie spać.

 

Kolejny ciekawy podział stworzył psycholog Michael Breus, nazywany „doktorem snu”, autor wydanej w Polsce książki „Potęga KIEDY”.

U niego także pojawiają się cztery chronotypy, ale w odniesieniu do żyjących w naturze zwierząt:

  • lew budzi się najwcześniej (nawet około 5:00), a jego czas efektywnej pracy trwa do 17:00. Kładzie się około 22:00.
  • delfin wstaje około 6:30 i jest efektywny rano – wtedy pracuje najbardziej kreatywnie.
    Około południa jego forma spada, by powrócić wieczorem i pozwolić mu poradzić sobie z najtrudniejszymi zadaniami. Ta, często koncepcyjna praca, sprawia, że delfin może mieć problemy z zasypianiem.
  • niedźwiedź wstaje około 7:00-7:30 i to rano najlepiej radzi sobie z trudnymi zadaniami.
    W ciągu dnia pada, i jeśli nie ma możliwości przespania się, resztę dnia ma zmarnowaną. Ale jeśli się prześpi – wieczór jest jego.
  • wilkowi ciężko jest wstać i przed 11:00 jest do niczego.
    Ale kiedy już zacznie pracować (od tej 11:00), to działa na pełnych obrotach do 18:00-19:00. A potem jeszcze może długo siedzieć, bo ze wszystkich chronotypów zasypia najpóźniej.

 

Najnowsze badanie mówi o sześciu chronotypach, ale na razie uważa się je za mało wiarygodne ze względu na małą liczbę przebadanych osób. Podobno mają je powtórzyć…

 

ALE

jakie by nie były Twoje preferencje i jakim nie jesteś „zwierzęciem” – to według prof. dr hab. n. med. Adama Wichniaka z III Kliniki Psychiatrii i Neurologii w Warszawie liczba przespanych godzin nie ma aż tak wielkiego znaczenia!

Bo ważniejsza jest JAKOŚĆ SNU, na która składają się trzy główne elementy:

 

1.rytm snu

Czas pożegnać się z powszechnym przekonaniem, że ważna jest pora, o której się kładziesz, ponieważ rytm snu kształtujesz wstawaniem o tej samej porze!

To właśnie regularne budzenie się pomaga w zrównoważonym wydzielaniu hormonów wzrostu czy melatoniny.

Jeśli po ciężkiej nocy zostajesz w łóżku, żeby sobie przysnąć albo po prostu się wylegujesz, Twoja bezsenność może się nasilić. Już lepiej się przemęczyć i dotrwać do wieczora, a rano wstać o stałej porze.

W ustaleniu rytmu może pomóc rozkład dnia. Jeśli masz teraz pracę zdalną, domową – staraj się traktować godziny „robocze” w taki sam sposób, jak wtedy, kiedy chodziłaś/-eś do „normalnej pracy”.

 

2.potrzeba snu

Tu sprawa jest prosta. Według profesora, potrzebę snu wzmacnia zmęczenie – ALE zmęczenie fizyczne.

I tu proponuje półgodzinny marsz, chociaż zaleca go w ciągu dnia, a najlepiej – około południa.

 

3.umiejętność odprężania się/relaksu

Z tym może nie być tak łatwo, szczególnie kiedy dzień w dzień żyjesz w napięciu, a stres wpływa na system nerwowy, który z kolei wpływa na ciało.

Albo odwrotnie – zestresowane (napięte lub przemęczone na przykład codziennym, kilkugodzinnym siedzeniem przy komputerze) ciało wysyła sygnał do systemu nerwowego o potrzebie „walki albo ucieczki”.

Wtedy nasza fabryka zaczyna produkować hormony stresu i coraz trudniej o odprężenie.

Dobra wiadomość jest taka – jeśli zrobisz COKOLWIEK, co będzie INNE, czyli nie związane z Twoim codziennym, stresowym byciem – na przykład jakieś techniki oddechowe czy medytacyjne – poziom stresu ma szansę się obniżyć!

 

A potem pozostanie tylko utrzymanie tej nowej praktyki, bo według profesora – trzy elementy poprawiające jakość snu przyniosą efekt po około sześciu tygodniach.

I pamiętaj – jeśli wspomagasz się np. lekami z melatoniną – to dużo lepsze efekty uzyskasz po zakończeniu pracy nad regularnością snu według powyższych trzech zasad.

 

A więc – do dzieła!!!!

A jeśli chcesz „na żywo” poznać różne metody uspokajania ciała i umysłu – zapraszam do mnie na zajęcia albo sesję odprężającego masażu.

A tak na szybko – o prostych i bardzo efektywnych sposobach odprężania poczytasz:

TUTAJ

TUTAJ

TUTAJ

i TUTAJ

 

Powodzenia!

 

 

CHRONO-ZWIERZAKI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry