„Zbyt szybki oddech podczas niepokoju czy stresu, wpływa na niekorzystne zmiany chemiczne zachodzące we krwi. Zmniejszenie o połowę ilości oddechów na minutę zmniejsza dolegliwości nerwobólowe u pacjentów”. To Uniwersytet Stanowy w Arizonie.

No właśnie. Wiemy, że spowolnienie oddechu odstresowuje. Może też leczyć…

To ile tych oddechów na minutę bierzemy, a ile powinniśmy, żeby trochę zwolnić?

 

Nastaw minutnik na 60 sekund (lub użyj stopera) i oddychaj:

wdech i wydech to 1, kolejny wdech i wydech to 2, kolejny 3…

Zapisz liczbę oddechów z dzisiejszą datą i czytaj dalej:

statystycznie bierzemy od 12 do 18 oddechów na minutę, ale coraz częściej przekraczamy 20!

 

A „lecząca” ilość to 6, a według dokładniejszych Japończyków: 5,5 oddechów na minutę!!!

Robi wrażenie…

Dlaczego tak trudno zwolnić?

Bo w stresie prawie nie używamy przepony. Ona oczywiście pracuje, ale w niewielkim zakresie. Oddychamy górną częścią klatki piersiowej albo do poziomu obojczyków.

Co więc zrobić, żeby spowolnić i wydłużyć oddech?

Najprościej – wydłuuuuuuuużyć jego drogę, czyli oddychać „do brzucha”.

 

Jak się tego nauczyć?

  • połóż się na plecach
  • jedną dłoń połóż na brzuchu, drugą na klatce piersiowej.
  • podczas każdego WDECHU niech unosi się tylko ręka na brzuchu, a klatka piersiowa zostaje nieruchoma
  • podczas każdego WYDECHU opada ręka leżąca na brzuchu, klatka piersiowa pozostaje nieruchoma
  • jeśli ciało Cię nie słucha 🙂 i porusza się dłoń na klatce piersiowej, pomóż i użyj mięśni brzucha, by świadomie go wypchnąć.

Jeśli nie wychodzi, nie zniechęcaj się – za tydzień poznasz kilka prostych sposobów na poczucie i włączenie do pracy przepony.

Do zobaczenia


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *