Dzisiaj garść teorii, która pozwoli zrozumieć, jak ważne są niektóre aspekty aktywności.

Jak pewnie wiesz, jestem wielkim zwolennikiem pracy z tkankami miękkimi, w której skład wchodzi m.in masaż powięziowy (plus automasaż), prawidłowy oddech, rozciąganie mięśni oraz ich wzmacnianie.

 

Ale od czasu do czasu warto wspomnieć także o „twardzielach”, czyli naszych kościach.

Szkielet noworodka ma ich około 270, 14-latek około 356, a u dorosłego ta liczba zmniejsza się i oscyluje na poziomie około 206. Jak widzisz, z wiekiem ich liczba się zmniejsza, kiedy np. zrastają się kości czaszki.

Podczas naszego życia szkielet ciągle się zmienia, przebudowuje. Według naukowców – co 10 lat odnawiany jest cały!

 

A co z Wolffem?

Jullius Wolff to niemiecki anatom i chirurg żyjący w latach 1836-1902, który stworzył tzw. prawo Wolffa.

Mówi o tym, że u statystycznej osoby zdrowej kość dostosowuje się do obciążeń, jakim zostaje poddana.

Czyli?

To oznacza, że kość przystosowuje się do regularnych obciążeń i ma szansę stawać się coraz silniejsza, wraz ze wzrostem tego obciążenia! Bo jeśli obciążenie wzrasta – kość, żeby mu sprostać, przebuduje się i zaadaptuje do nowego wyzwania.

To, co jest wewnątrz kości – tzw. beleczki przystosowują się jako pierwsze. Po nich idą zmiany w zewnętrznej, korowej części i kość staje się grubsza i bardziej wytrzymała.

 

Ale odwrotny mechanizm także zachodzi:

zmniejszając obciążenia, zabierasz bodziec do dalszej przebudowy. Gęstość kości zmniejsza się, co znacznie ją osłabia.

Tak się dzieje np. u chorych długotrwale unieruchomionych (obłożnie chorzy, nieprzytomni, chorzy z niedowładem, unieruchomienia np. opatrunkami gipsowymi).

Jak zawsze wymienia się także kosmonautów, którzy po powrocie ze stanu nieważkości mają szkielet w stanie wymagającym natychmiastowego działania.

I teraz uwaga!

Może do kosmonauty Ci daleko, może do osoby z niedowładem także – ale zastanów się, jak dużo czasu w ciągu dnia spędzasz w jednej pozycji? Na przykład przy biurku…

Daje do myślenia?

 

Co więc robić?

Jak zawsze ćwiczyć tkanki miękkie (o tym jest prawie każdy mój poprzedni wpis) ale także posłuchać pana Juliusa Wolffa, bo to pomoże zapobiegać osteoporozie!

Wprowadzenie nowych, obciążeniowych elementów do treningu sprawi, że osteoklasty – prawdziwi pożeracze kości ustąpią miejsca osteoblastom – a te pomogą Ci formować dużo mocniejsze kości!

 

Na konkretne działania nie dam Ci jednego przepisu ani sposobu.

Powiem tylko tyle, że jeśli do jakiegokolwiek ćwiczenia/aktywności dodasz pracę z obciążeniem – to będzie właśnie to, o co chodzi!!!!!

Na początek np. do wymachów rękami dołóż hantelki 0,5kg. Nie masz? Weź dwie butelki 0,5l wody.

Kup/uszyj obciążniki zakładane na kostki nóg i przeguby rąk. Wystarczy napełnić je piaskiem i użyć do dowolnej ilości pozycji i ćwiczeń.

Ale pamiętając prawo Wolffa – z czasem zwiększaj obciążenie – a Twój szkielet Ci podziękuje…

 

I ważna uwaga – nie szalej, bo Wolff występuje w parze z Delpechem.

A według J.M.Delpecha (1777-1832), francuskiego chirurga, prawidłowy wzrost/wzmocnienie następuje WYŁĄCZNIE wtedy, kiedy siły działania na kość będą równomiernie rozłożone.

To znaczy, że najlepiej ćwiczyć symetrycznie i bez zbyt dużych obciążeń na raz.

Jeśli za bardzo rzucisz się na ćwiczenia siłowe/obciążające – możesz wręcz zatrzymać wzrost kości dokładając odwapnienie i osłabienie!

 

Tyle na dzisiaj.

Masz już komplet: mięśnie, ścięgna, więzadła, powięzi oraz kości!

Do dzieła!

 

 

WOLFF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry