Po przerwie wracam do cyklicznych, czwartkowych wpisów i jak do tej pory, będą one miały charakter bardziej praktyczny, z teorią ograniczoną do niezbędnego minimum.

Ale jeszcze dzisiaj będzie inaczej 🙂

Zacznę od kilku ciekawych badań, czyli od tego dlaczego i po co ćwiczyć i dlaczego to właśnie joga może być całkiem niezłym pomysłem.

Dzięki temu, że joga jest jednym ze starszych systemów pracy/bycia z ciałem i umysłem – jej działanie jest dobrze zbadane przez nasz zachodni świat medyczny.

Często pojawiający się kontekst dotyczy wpływu na umysł (medytacje), chociaż najczęściej badana jest relacja joga-ciało, w aspekcie mięśniowo-powięziowym.

I to w sumie dobrze, bo człowiek Zachodu ciągle siedzi. W drodze do pracy/szkoły, w samej pracy/szkole, a po powrocie do domu jak się relaksuje? Oczywiście w pozycji siedzącej, w fotelu, na kanapie itp.

 

To właśnie dzięki jodze (lub podobnemu podejściu) masz szansę na równomierne zaangażowanie mięśni po obu stronach ciała (przód-tył/lewa-prawa strona), rozwijając, rozciągając i wzmacniając nie same mięśnie, ale też stawy, więzadła oraz kości!

Oczywiście, wzmocnienie ciała może być celem samym w sobie, ale w bonusie dostajesz zwiększoną elastyczność i gibkość – co na przykład zwiększa odporność na urazy.

I to nie urazy wynikające z nadmiernego ruchu czy jakiegoś zbyt mocnego treningu – ale biorące się właśnie z braku tego ruchu!

Długotrwałe siedzenie „usypia” tkanki miękkie i kiedy gwałtownie wstaniesz, szybciej się przejdziesz (np. po schodach) czy podbiegniesz do autobusu – na taki właśnie uraz możesz się narazić…

 

Kolejne badania dotyczą wolnych rodników, które przyspieszają proces starzenia się i zwiększają ryzyko powstawaniu wielu chorób, jak np. miażdżycy, cukrzycy, astmy, chorób serca, oczu, choroby Parkinsona i Alzheimera.

Ćwiczenia łagodnie poruszające i rozciągające neutralizują wolne rodniki w organizmie.

Joga, podnosząc poziom i ilość antyoksydantów we krwi zmniejsza ilość rodników, obniżając przy tym poziom cholesterolu, glukozy, sodu i trójglicerydów.

 

Badania kobiet w wieku po menopauzalnym, prowadzone w Indiach przez pół roku wykazały, że codzienne ćwiczenie przez jedną godzinę, znacznie zwiększyło mineralną gęstość kości.

Dodatkowo, regularne ćwiczenia jogi opóźniły procesy starzenia się chrząstki, co w dłuższej perspektywie może zmniejszać ryzyko osteoporozy czy artretyzmu i poprawić odporność kości na złamania.

Zauważ, że wyżej wymienione efekty dotyczą jednej godziny codziennie, ALE jeśli zrobisz mniej czy rzadziej – wciąż mają szansę pojawić się te same efekty, tylko w mniejszej skali…

 

Wszystkie pozycje wykonywane „z wydłużonym kręgosłupem” poprawiają sylwetkę, a mogą też korygować wady postawy.

Dzięki wzmocnieniu słabszych oraz rozluźnieniu napiętych mięśni wokół kręgosłupa, krążki międzykręgowe wreszcie mogą „złapać oddech” a odległość między kręgami może wrócić do normy.

 

Dzięki badaniom w Boston University School of Medicine wiemy, że asany podnoszą poziom neuroprzekaźnika GABA/kwasu gamma-aminomasłowego. A to jego niski poziom zwiększa ryzyko zachorowania na Alzheimera, występuje przy padaczce, depresji i stanach lękowych.

 

I na koniec ciekawostka dla tych, którzy uważają, że nie mają czasu 😊

Norweskie badania pokazały wpływ ćwiczeń jogi na zmiany w ekspresji genów i odporności na poziomie komórkowym. Po ćwiczeniach, liczba genów w tzw. komórkach odpornościowych była trzy razy wyższa niż przed podjęciem aktywności.

A co powinno Cię mocniej zmotywować do jakiejkolwiek aktywności to informacja, że poziom odporności podwyższa się już w ciągu 2 godzin od rozpoczęcia ćwiczeń!

A więc – tyle, ile masz czasu, to dokładnie jest w sam raz, żeby zacząć i cieszyć się lepszym zdrowiem i odpornością przed jesienno-zimowym czasem…

Zachęcam do działania!!

 

A jeśli chcesz podziałać w grupie, zapraszam na zajęcia!

 

WSTĘP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry