Zdrowe, odprężone stopy to ciało bez bólu.

Bo stopy to nasza podstawa – to, co się w nich (i z nimi) dzieje, wpływa na CAŁE ciało.

Zmęczona i napięta stopa potrafi wpłynąć nawet na ustawienie głowy!

 

Co najłatwiej męczy stopy?

  • zbyt ciasne obuwie, np. mocno lub wysoko sznurowane
  • czubki/noski zwężające się ku przodowi
  • twarde podeszwy, w których trudno użyć siły wybijającej z uginających się palców
  • pronacja, czyli rotacja wewnętrzna stopy, a bardziej po ludzku – kiedy kostka ucieka do środka (jeśli tak masz – chodź boso po trawie)
  • i buty na wysokich obcasach (patrz tekst z ubiegłego tygodnia).

 

Do tekstu z zeszłego czwartku, dla przemyślenia, dodaję obciążenia stopy w zależności od wysokości obcasów:

  • przy płaskiej podeszwie: 43% obciążenia idzie na palce, a 57% na piętę. Pięta jest dużo silniejsza, więc taki rozkład jest idealny.
  • ale już przy 4cm obcasie: na przód idzie 57%, a tył: 43%. Pojawiają się pierwsze przeciążenia.
  • przy 6cm: przód 75%, tył 25%
  • przy 10cm: palce przyjmują 90-100% obciążenia, prawie nie dzieląc się nim z silniejszą piętą!

Do przemyślenia więc, jak często wybierać wysokie obcasy…

 

A do zaleceń z zeszłego tygodnia dodaję: jak najczęściej kładź się na plecach z nogami wyżej od głowy oraz masuj stopy.

Zacznij od mobilizacji stawu skokowego, czyli złap stopę od spodu i kręć we wszystkie strony stopą luźną w kostce. Wykonuj spokojne, okrężne ruchy.

A potem użyj piłki – to Twoja bezpłatna, prywatna służba zdrowia!

Jeśli masz tenisową, to lepiej, by była bardziej miękka i uginała się pod stopą. Twarda może być trochę za wysoka.

Ja używam różnych piłek: golfowej, gumowej (dla psów :), z twardszej pianki itp.

Zaczynam od postawienia na piłce stopy w okolicach palców, potem powoli przesuwam stopę, by po minucie, dwóch, piłka znalazła się pod piętą. Nie spieszę się, zawsze mogę wrócić do miejsc, które były bardziej spięte.

Co ważne – ciężarem ciała reguluję nacisk: odchylając się, gdy boli bardziej, i pochylając, jeśli potrzebuje mocniejszego nacisku:

I wreszcie, często pomijany, masaż górnej części stopy.

Zacznij od całej powierzchni, lekko uciskaj kciukiem/palcami, potem zajmij się paluchami:

– naciskaj ku dołowi, jak przy podwijaniu „pod podeszwę”

– złap każdy paluch i wymiętoś, wyciągaj, kręć kółeczka, wyginaj na wszystkie strony, odchylając je od siebie, by poszerzyć przestrzeń między nimi.

Stopa wreszcie zacznie oddychać!

 

A jeśli chcesz dodać coś nowego do masażu – poszukaj mapy stóp.

Kto wie? Może dodatkowo wymasujesz sobie trzustkę, wątrobę albo tarczycę?

 

 


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *